Artystycznie i naukowo, czyli co się działo na drugim turnusie City Camp!

Czy coś łączy sztukę i naukę? Uczestniczki i uczestnicy naszego sierpniowego City Campu spędzili pięć dni poszukując tej odpowiedzi! Na sierpniowym turnusie okrzykniętym hasłem „Sztuka a nauka” łączyliśmy ze sobą różne aktywności twórcze, czy to na terenie naszego ukochanego Domu Kultury KADR, czy też w różnych instytucjach z nami współpracujących. Pierwszy dzień rozpoczął się od […]

Czy coś łączy sztukę i naukę? Uczestniczki i uczestnicy naszego sierpniowego City Campu spędzili pięć dni poszukując tej odpowiedzi!

Na sierpniowym turnusie okrzykniętym hasłem „Sztuka a nauka” łączyliśmy ze sobą różne aktywności twórcze, czy to na terenie naszego ukochanego Domu Kultury KADR, czy też w różnych instytucjach z nami współpracujących.

Pierwszy dzień rozpoczął się od gry terenowej, na którą dzieci i młodzież zareagowały wielkim entuzjazmem – z poważnymi minami analizowali „uszkodzone” sławne obrazy, próbując znaleźć brakujące do nich elementy, tworzyli Układ Słoneczny od zera, stawali się rzeźbami, rozwiązywali zagadki o planetach i próbowali swoich sił w starciu z szyframi. Wszystkie te kosmiczno-malarskie zadania prowadziły ich do drugiej aktywności, którą było malowanie saszetek właśnie w motywach kosmicznych. Powstały galaktyki, planety, psi astronauci i jedyne w swoim rodzaju gwiazdy. Dla niektórych największą frajdą było dokładne wykreślenie orbit, dla innych malowanie dłoni aż po łokcie – wiadomo!

Drugi dzień spędziliśmy na warsztatach organizowanych przez firmę AstraZeneca, w ich budynku Forum – cóż to była za przestrzeń! Poranne kalambury o marzeniach nabrały zupełnie innego wymiaru, gdy mogłyśmy przeprowadzić je na scenie z prawdziwego zdarzenia. I oczywiście, trybuny z poduszkami podbiły niejedno dziewczęce serce – tak się złożyło, że od dnia drugiego miałyśmy damsko-dziewczęce grono!. Dzień spędziłyśmy wcielając się w różne role – raz byłyśmy artystkami, próbując narysować dźwięki, raz wynalazczyniami tworząc projekty mające ułatwić transport lub zmieniać pogodę, aż wreszcie projektantkami z prawdziwego zdarzenia. Powstały niesamowite makiety i plakaty oddające świat przyszłości! A po pysznym lunchu zamieniłyśmy się w podróżniczki i odkrywczynie, poznając ciekawostki międzykulturowe dzięki międzynarodowej społeczności w Astrze Zenece. I nie można zapomnieć o przeciekawych doświadczeniach w okularach VR na sam koniec – niektóre uczestniczki przez długie minuty analizowały budowę ludzkiego ciała, inne wolały pływać z rekinami. Tak czy inaczej, odkryć było wiele!

Trzeciego dnia spotkałyśmy się w KADRze, żeby prawdziwie połączyć świat sztuki z nauką – dzięki Kacprowi, który zorganizował dla nas całodzienne warsztaty, mogłyśmy zbudować własne aparaty otworkowe, a następnie w ciemni z prawdziwego zdarzenia wywoływać zdjęcia, które nimi zrobiłyśmy! Były podejścia abstrakcyjne, z rozmytymi postaciami, były pozujące pluszaki i czujne analizy urbanistyczne – jak uchwycić najlepiej załamujące się światło na szklanej elewacji KADRu. Każda uczestniczka wróciła do domu z własnoręcznie zrobionymi i wywoływanymi zdjęciami, żeby zapamiętać, jak nauka pozwala tworzyć wyjątkową sztukę.

Czwarty dzień też owocował w warsztaty, ale nie od razu. Rano, w swoim gronie, stworzyłyśmy przypinki – rekordzistka zrobiła ich aż 13! Dumnie wpięte w smycze, plecaki i bluzki towarzyszyły nam następnie w podróży do Państwowego Muzeum Etnograficznego. Tam wizytę rozpoczęłyśmy warsztatami z malowania na szkle – powstały dzieła inspirowane sztuką ludową, ale i rodzinne portrety czy kwieciste łąki. Niektórym trudno było się rozstać z pędzlem i farbami! Po krótkiej przerwie ruszyłyśmy na warsztaty z cyklu twórczych czwartków – na wystawie stałej „Afrykańskie wyprawy, azjatyckie drogi”. Nasze zajęcia nosiły nazwę „Strój z opowieścią: co mówią o nas ubrania?” i zgodnie z nią wcieliłyśmy się w projektantki i krawcowe, tworząc przeróżne wersje kombinezonów, sukni, bluzek i spodni. Nawet na strój dla króliczka i lalek znalazł się czas! Dziękujemy prowadzącym za tak udany czas – przez świetne warsztaty trochę się zasiedziałyśmy i wystawę obejrzałyśmy tylko przelotnie. Trzeba będzie wrócić!

Piątek to dzień zamknięć i podsumowań, ale przed nimi Piotr, nasz wolontariusz i artysta, poprowadził zajęcia z tworzenia modeli – powstały malutkie, bajkowe parki, lasy, wzgórza i inne krainy, w których niejedna z nas chciałaby zamieszkać. Póki co zamieszkały tam tylko miniaturowe króliczki, którymi Piotr kupił serce niejednej uczestniczki. Gdy grupa odpoczywała, wolontariuszki zakasały rękawy, by posprzątać salę i przeobrazić ją w studio kolażu. Wspólnymi siłami, łącząc pracę i uczestniczek, i wolontariuszek, i koordynatorek, stworzyłyśmy kolaż podsumowujący spędzony razem tydzień. Były „Słoneczniki” Van Gogha, ale i „Stańczyk” Matejki siedzący samotnie na planecie, było mnóstwo naklejek, uśmiechów i radosnego tworzenia. Wiele uczestniczek zrobiło mniejsze kolaże, które potem dumnie prezentowały na forum. Pożegnałyśmy się dzieląc się refleksjami po tygodniu – każda z uczestniczek dostała drobny upominek i ręcznie wypisywaną kartkę z podziękowaniami, w której zawarłyśmy chociaż część niesamowitych momentów, które zauważyłyśmy jako zespół w każdej z nich.

I tak sala opustoszała, dzieci i młodzież się rozeszły, a nam zostały tylko ciepłe wspomnienia i trochę materiałów do posprzątania.

Gdyby spytać Zosię, liderkę i organizatorkę tegorocznych wakacyjnych City Campów, a także Karinę i Magdę, koordynatorki tychże, z pewnością przyznałyby, że był to czas intensywny i bez dwóch zdań wymagający ogromnego nakładu pracy. Ale był też niesamowicie wynagradzający. Podczas sierpniowego turnusu chwytała nas za serce otwartość Yuliany i rozczulała zażyłość Zuzi z Polą, nawet jeśli momentami trudno było nadążyć za ich kolejnymi pomysłami. Lila odsłoniła przed nami swoją dynamiczną i pewną siebie twarz, bez zawahania prezentując pokaz przed dużą publicznością, a Zosia nie dość, że swoim humorem (często sarkastycznym!) rozbawiała do łez nawet najwytrwalsze wolontariuszki, to jeszcze przyniosła swój własny zestaw balonów, i tym samym wraz ze wszystkimi tworzyła pieski, miecze i żyrafy, organizując tym samym wspaniałe, spontaniczne warsztaty. Janek dzielnie kombinował, sam wpadając na to jak też ugryźć te rebusy, żeby je rozwiązać, a Pola stworzyła nowatorską huśtawkę przyszłości. Weronika przełamała się do wielu aktywności twórczych i trzymała niejedną wolontariuszkę w napięciu, dzieląc się fascynującymi opowieściami. W końcu Asia wykazała się niesamowitą dojrzałością, empatią i otwartością, angażując się we wszystkie proponowane przez nas aktywności – i dzieląc się swoimi odczuciami na forum.

To był wyjątkowy City Camp – udało się pogodzić potrzeby osób w wieku o 7 lat do lat prawie 18, do tego przyjechały do nas osoby nie tylko z Warszawy. Rekordzistka z tego turnusu mieszka na co dzień we Wrocławiu!

Tym samym zamykamy wakacyjne City Campy w roku 2026, ładujemy baterie, ale już w głowie szaleją pomysły na to, co dalej. Lato 2027 dla Fundacji Razem z Odwagą będzie jeszcze ciekawsze – o ile to możliwe! A tymczasem widzimy się w nadchodzących miesiącach na krótszych, weekendowych City Campach – obiecujemy chociaż jeden przez końcem roku. Zerkajcie co też tym razem wykombinujemy, bo warto!