W pięć dni dookoła przyrody

Czy da się w ciągu pięciu dni poznać tropy zwierząt, stworzyć coś przy użyciu zupełnie nieznanej wcześniej techniki, skomponować własną mieszankę herbat, zrobić 20 piesków origami, chodzić nad ziemią i wykonywać akrobacje na koniu?   Zosia, nasza koordynatorka programu City Camp, udowodniła, że tak! Każdy dzień pierwszego w tym roku letniego turnusu przyniósł dzieciom unikalny zestaw frajd i atrakcji.  Jego hasło przewodnie – “W świecie roślin i zwierząt” – zobowiązuje, dlatego […]

Czy da się w ciągu pięciu dni poznać tropy zwierząt, stworzyć coś przy użyciu zupełnie nieznanej wcześniej techniki, skomponować własną mieszankę herbat, zrobić 20 piesków origami, chodzić nad ziemią i wykonywać akrobacje na koniu?  

Zosia, nasza koordynatorka programu City Camp, udowodniła, że tak!

Każdy dzień pierwszego w tym roku letniego turnusu przyniósł dzieciom unikalny zestaw frajd i atrakcji. 

Jego hasło przewodnie – “W świecie roślin i zwierząt” – zobowiązuje, dlatego lato rozpoczęliśmy przyrodniczą grą terenową. Szukając ukrytych w parku tropów zwierząt i wykonując kolejne zadania, dzieci poznawały się nawzajem i nawiązywały nowe znajomości.

Drugiego dnia, w trakcie warsztatów z cyjanotypii nie tylko odkrywały nową stronę fotografii, ale też ćwiczyły cierpliwość i rozwijały kreatywność. 

Zajęcia w stajni, jak zwykle, przyniosły coś nowego – jak co roku dzieci przełamywały swoje lęki, ale po raz pierwszy zaobserwowałyśmy u nich tak ogromny ładunek ciepła i troski w stosunku do – czasem z początku przerażających ich – koni. 

Park linowy był próbą odwagi ale i wytrwałości – parę ancymonów było prawie że gotowych nocować na drzewach byle by tylko ukończyć trasę w całości.

City Camp to też nowe doświadczenia dla wolontariuszy i wolontariuszek – mamy ich niezastąpione grono i zarówno ci doświadczeni jak i debiutujący dali z siebie wszystko. Adrian niczym ninja poprowadził warsztaty z origami, kiedy Kuba musiał zrezygnować z przyjścia do parku linowego, Hela natychmiast wskoczyła na jego miejsce, ktoś poprowadził warsztaty z robienia masek, a ktoś inny zarządzał kącikiem z planszówkami.

A wszystko to pod okiem Kariny i Magdy – naszych czujnych turnusowych koordynatorek.

Kompozycja roślinna Leny, finezyjna maska Yulianny, namalowany przez Janka Kret, serce na dłoni Tadzia, przytulona do Magdy mała Iga, uśmiech zdejmujacej z triumfem kask Amelii i z przekąsem uśmiechnięty i zadowolony z siebie Rysio. To wszystko są obrazki, które zostaną na zawsze.

Mamy nadzieję, że podobnie jak zawarte przez dzieci nowe przyjaźnie, ich rozbudzona podczas zajęć z cyjanotypii kreatywność, wyniesiona z zajęć w stajni empatia, czy determinacja z parku linowego. 

A tymczasem zabieramy się za dopinanie szczegółów sierpniowego City Campu. 

Tym razem damy nura w świat sztuki i nauki. Szczegóły już wkrótce!